Shadi: Alessandro a Uccellino

W cyklu Daję ci wieczność Agaty Suchockiej pojawia się postać, którą kupiła mnie bez reszty.

Nie wiem jak bardzo teraz autorka musiałaby schrzanić robotę, żebym już nie chciała czytać kolejnych części.

Strasznie mnie rozbawiło, jak wiele podobieństw zaistniało między postaciami.

Co się właściwie stało? Z dwóch poprzednich wpisów z cyklu Shadi wiesz już, że Shadi oznacza śpiewak, a na ilustracji nie ma żadnej dziewczyny.

Jednym z głównych bohaterów jest młody, wenecki kastrat Alessandro.

Nomen omen, postać o której wspomniałam na początku to kastrat Uccellino, który też ma na imię Aleksander.

Uccellino ilustracja autorstwa Agaty Suchockiej

Zanim opowiem Ci, jak poznałam mojego Alessandra, powiem Ci coś więcej o „Ptaszynie”

W ramach wywiadu zadałam Agacie kilka pytań o niego właśnie:

Karina: Skąd wziął się Uccellino?

Agata: W latach dziewięćdziesiątych trafiłam na quasi-historyczną powieść Anne Rice zatytułowaną „Krzyk w niebiosa”. Byłam już po lekturze „Wywiadu z Wampirem” i kilku kolejnych „Kronik Wampirzych”, to był również okres fascynacji mangą i anime, szczególnie podgatunkiem yaoi, ukazującym relacje i romanse wyłącznie między mężczyznami. Byłam wówczas solistką w licealnym chórze, śpiew był mi bardzo bliski. Te wszystkie czynniki wpłynęły na wykreowanie postaci Aleksandra, który w dzieciństwie został brutalnie okaleczony w celu zachowania wysokiego głosu, jak tysiące chłopców mu współczesnych, i przez dekadę szkolił się w konserwatorium muzycznym, by zostać gwiazdorem opery. Rozpoczął karierę pod pseudonimem Uccellino – Ptaszyna. Jak potoczyły się jego losy i czy jego ofiara nie poszła na marne – dowiecie się z powieści.

Karina: Kastrat-ciekawa, ale też kontrowersyjna, postać. Powiesz mi coś więcej?

Agata: Kastraci to fenomen kulturowy, który okryty jest woalem tajemniczości i milczenia w świecie muzycznym. Dopiero niedawno sopranistki i kontratenorzy sięgnęli po ich repertuar i to zjawisko wypłynęło na szersze wody. Sopraniści i alciści byli pierwszymi celebrytami (no, nie licząc gladiatorów…) i ich fenomen zasługuje na uwagę, gdyż ofiara, którą ponieśli, była niewyobrażalna. To bardzo ciekawy aspekt nie tylko muzyczny, ale i historyczny.

Kreując postać śpiewaka korzystałam z własnego doświadczenia wokalistycznego, rozmawiałam również ze śpiewakami. Wiele cennych informacji znalazłam w pracy naukowej autorstwa znanego polskiego kontratenora Tomasza Raczkiewicza, w której szeroko omówił fenomen kastratów.

Karina: Historycznie kastraci często mieli mecenasów zainteresowanych nie tylko ich sztuką, ale też często, nie oszukujmy się, ciałami. W Woła mnie ciemność pojawia się postać przejmująca przynajmniej częściowo rolę takiego „opiekuna” gwiazdy. Powiedz coś więcej o tym.

Agata: Para Arapaggio–Uccellino jest bardzo kontrastowa i na pierwszy rzut oka czytelnikom może się wydawać, że mało prawdopodobna. Cóż bowiem może łączyć wrażliwego muzyka i okrutnego syna Wikinga? Odwieczna prawda mówi jednak, że przeciwieństwa się przyciągają. Uccellino uległ fascynacji siłą i męskością Arapaggia, cechami, których nigdy nie poznał, a mrukliwy malarz, szukający w sztuce zapomnienia i ucieczki przed swoją morderczą naturą, pozwolił się okiełznać delikatnej, aczkolwiek kapryśnej „operowej divie”. To bardzo dynamiczny związek, nieco toksyczny, pełen nadużyć z obu stron. Losy tej pary zostały zaledwie zarysowane w „Woła mnie ciemność”, w tomie 2 są postaciami epizodycznymi, i po skończeniu pracy nad tymi powieściami czułam wielki niedosyt, szczególnie, że w pierwszej wersji tekstu, która zrodziła się w mojej głowie przed ćwierćwieczem, ich wątek był bardziej rozwinięty. Postanowiłam napisać o nich osobną powieść, ukazującą ich losy dwutorowo: od momentu pierwszego spotkania, kiedy to Arapaggio zakochał się od pierwszego wejrzenia w młodziutkim sopraniście odgrywającym na scenie tragicznie zakochaną Julię (taka opera faktycznie powstała, została napisana przez pewnego czeskiego kompozytora), oraz bliżej współczesności, kiedy to Arapaggio egzystuje w przebraniu esesmana w Wiedniu, zgorzkniały i porzucony przez miłość swojego życia. Mam nadzieję, że „Pieśń Słowika”, czyli akt III cyklu „Daję Ci wieczność” zaspokoi ciekawość i wzruszy wszystkich czytelników, którym akurat ta para najbardziej przypadła do gustu!

Osobiście niecierpliwie czekam na część trzecią z cyklu Daję Ci wieczność w wersji polskiej. Powieść ukazała się już w wersji anglojęzycznej: Song of the Nightingale. To właśnie w niej czytelnicy poznają losy Aleksandra.

Tyle na dziś, a w kolejnym wpisie opowiem Ci więcej o moim Alessandro.

Tym czasem zapraszam na fanpage, gdzie udostępniłam nagranie części przedpremierowego spotkania autorskiegooraz do wpisów: Polecam: Woła mnie ciemnośćWywiad z: Agatą Suchocką.

Na spotkaniu pojawili się Uccellino (@_lokitty) i Arapaggio @juleksumisu.

Jak podoba Ci się wizja artystyczna chłopaków?

Innewpisycyklu Shadi:

Shadi: dlaczego taki tytuł? * Shadi: ilustracja * Shadi: Alessandro

Shadi: Riccardo
Wywiad z: Agatą Suchocką * Polecam: Woła mnie ciemność *

 

Opublikowano

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.