Polecam: Twarzą w Twarz

„Twarzą w Twarz” to druga część cyklu „Daję Ci wieczność” Agaty Suchockiej. Podobnie jak „Woła mnie ciemność” miała premierę w Walentynki.

Tym razem również daruję sobie blurb, który można przeczytać na stronie wydawcy .

Na tylnej okładce nie znajdziecie już żadnej tajemniczej postaci (trochę szkoda…), a jedynie latarnie ze skrzyżowania nowoorleańskich ulic, jednoznacznie wskazującą miejsce akcji.

Nagroda czeka jednak w środku, na odwrocie karty tytułowej widnieje współczesna podobizna Lothara. Jeśli podobają się Wam ilustracje Agaty (szkice bohaterów cyklu znajdują się we wpisie z podpowiedziami do jej zadania konkursowego) na pewno będziecie usatysfakcjonowani!

Pisać zbyt wiele o książce nie będę, ponieważ to druga część serii i nie chciałbym powiedzieć czegoś, co popsuje Wam zabawę z czytania częśc pierwszej, o ile jeszcze tego nie zrobiliście. Zresztą to pozycja obowiązkowa, nim sięgniecie po „Twarzą w twarz”. Ostatecznie jaki sens miałoby zaczynać cykl od części drugiej ?!

Poza tym przy opisywaniu treści drugiego tomu zbyt łatwo o psujący całą zabawę spojler, a niespodzianek jest wiele!

Odniosę się tylko do dwóch kwestii.

Po pierwsze do blurba: „Lothar Mintze, opuszczony przez mentora i opłakujący bolesną stratę, został sam − porzucony, zgorzkniały i wściekły”.
Czy jest ofiarą? A może wręcz przeciwnie, w pełni zasłużył sobie na to, co go spotkało w części drugiej?

Ponieważ widziałam już durne, moim zdaniem, komentarze na temat urywanych wątków – pozwolę sobie zauważyć, że niektóre wątki w części drugiej dopiero się pojawiają i z pewnością będą kontynuowane w kolejnych częściach… być może z wykluczeniem trzeciej, która według słów Agaty poświęcona będzie historii Aleksandra i Arapaggia.

Druga rzecz i tu już bardziej spojlerowo:
Jeśli po przeczytaniu „Woła mnie ciemność” spodziewaliście się kontynuacji opowieści w epoce wiktoriańskiej, to mam złą wiadomość:

„Lothar zdawał się rozumieć współczesność lepiej niż żyjący w niej ludzie. Na długie godziny znikał w sieci, tworząc dziesiątki fikcyjnych tożsamości, wdawał się w spory na internetowych forach, przeklinając do woli i wirtualnie mordując swoich oponentów”.

Jak widać zmiana scenerii i czasu jest dość drastyczna. Jednak można było się tego spodziewać. Wnikliwi czytelnicy zauważyli pewnie, że treść „Woła mnie ciemność” jest pamiętnikiem Armagnaca, spiętym klamrą prologu i epilogu, które są współczesne.

Na osłodę dostajemy opowieść nieoczekiwanienie pojawiającej się postaci, przenoszącą czytelników na moment na luizjańskie plantacje sprzed wojny secesyjnej.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej i nie przeszkadzają Wam drobne spojlery, odsyłam do trzech, moim zdaniem najciekawiej napisanych, recenzji, znalezionych w sieci:


Żunia

Przeczytanki

Z fascynacją o książkach

Komu polecam?

Na pewno wszystkim, którzy czytali część pierwszą.

Podobnie jak „Woła mnie ciemność”, tak i „Twarzą w Twarz”: „Wszystkim, którzy lubią sprawnie napisane i intrygujące opowieści. Powieść czyta się lekko i przyjemnie, więc można potraktować ją jako bardziej wyrafinowaną rozrywkę. Z drugiej strony dostarcza tematów do refleksji, czym może sprawić przyjemność poszukującym głębszych, intelektualnych wrażeń czytelnikom.”

Komu odradzam?

Podobnie jak „Woła mnie ciemność”: „Jeśli nie lubisz erotyki w powieściach lub wątków LGBT, weź pod uwagę, że takowe tam są.”

W ramach części „Trzy pytania do autora”… nie będzie pytań do autora.
Natomiast jeszcze do 16 marca można zadawać pytania bohaterom cyklu „Daję Ci wieczność” i być może wygrać pierwszy tom! Zapraszam: Międzynarodowy Dzień Pisarza 2019: konkurs

Opublikowano

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.